Wszechobecne projektowanie.

wpis: Iwona Kubica, 12.05.2019

Dziś ma być o wszechobecnym projektowaniu.

Kojarzy nam się z architekturą, budynkami, osiedlami, instalacjami, mostami, aranżacją wnętrz, modą….Przyzwyczailiśmy się też już do zjawiska projektowania ogrodów i to nawet tych w postaci czterometrowego pasa działki dookoła domu. No, bo: ile przeznaczyć na kostkę brukową, ścieżki, podjazd, ile na trawę, ile na rośliny ozdobne i jakie? Zimozielone, iglaki, liściaste, pięknie kwitnące byliny? Odgradzające nas całkowicie od sąsiadów, czy niskie?

Rośliny zaś są światło- i cieniolubne, jedne lubią ziemię kwaśną, inne zasadową, więc nie można ich łączyć dowolnie. Rosną z różną intensywnością, kwitną w różnych okresach, co trzeba też wziąć pod uwagę, żeby później był ładny układ „piętrowy” i ciągle coś kwitło. Ileż to danych do przeanalizowania przed wykonaniem projektu!

Wciąż jednak nie uświadamiamy sobie powszechności czynności projektowania.

Kiedyś , jadąc drogą, wokół której nic się nie działo, gapiąc się znudzona w okno, zauważyłam, że owszem, coś tu jest: metalowe barierki oddzielające dwie jezdnie. Wykonane w ogromnych ilościach przecież według czyjegoś projektu! I zdałam sobie sprawę, że na co dzień nie zastanawiamy się nad tym, że KAŻDY przedmiot został kiedyś przed wykonaniem zaprojektowany, lepiej lub gorzej.

No, proszę się przyznać: myśleliście kiedykolwiek o tym, że tkaninę na ścierkę do naczyń też ktoś najpierw zaprojektował, rozrysował wzór, kolory, proporcje?

A tu niespodzianka: w dużo ważniejszych przedsięwzięciach niektórym wydaje się, że projekt to sprawa marginalna, jeśli tylko nie jest wymagany do decyzji administracyjnych, to można się bez niego obejść, jakoś to się zrobi.

Zdarzyło nam się meblować obiekt hotelowy, w którym nie było w pokoju nigdzie dostępnej ściany o długości łóżka. I łóżka wystawały w światło przejścia. Nie doszliśmy do tego, czy to był błąd projektanta, czy upór inwestora. Od tego czasu jesteśmy zwolennikami poglądu, że projektowanie obiektów należy zaczynać od …wnętrza.

Osobną sprawą są możliwości wyobraźni osoby, która nie korzysta z pomocy fachowca, bo przecież najlepiej wie, jak ma wyglądać jej wnętrze. I słusznie, tylko….dawno temu, kiedy jeszcze nie robiło się eleganckich aranżacji komputerowych i wizualizacji, długo nie mogłam wytłumaczyć koleżance, że w jej kuchni nie ma sensu układ w „L” i szafka narożna. Dopiero poglądowy szablon z gazety ją przekonał. Gdyby jej się jednak trafił pazerny wykonawca, zapłaciłaby za zupełnie niewygodny zestaw. Tak się zresztą dała namówić firmie od szaf wnękowych i zamówiła taką szafę do wnęki o głębokości 50cm. Na nic zdały się moje ostrzeżenia, że prowadnice zabiorą tyle, że w szafie będzie mogła powiesić tylko dziecięce ubranka. Przy kolejnej mojej wizycie, zasłoniła sobą szafę w przedpokoju i ze spuszczoną głową jęknęła „Tylko nic nie mów!” 

Takich przykładów są oczywiście setki. Choć jest mnóstwo dostępnych czasopism wnętrzarskich, materiałów w internecie, bardzo dużo się pisze o projektowaniu kuchni, ergonomii, trójkącie roboczym, to wciąż wiele osób nie docenia roli właściwego zaplanowania przestrzeni i popełnia podstawowe błędy.

Dlatego lepiej jednak skorzystać z pomocy kogoś bardziej doświadczonego. Zwłaszcza, jeśli wykonanie projektu jest bezpłatne w przypadku zakupu mebli w tej firmie, tak jak to jest u nas .